Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
CZARNA DZIURA W POLSKIM INTERNECIE
New Blog
2009-11-13 | 20:10:40
autor: wariat | skomentuj (26)

Mam zaszczyt poinformować szanownego Państwa o powstaniu nowego bloga z zajebistymi opowiadaniami o Marzannie, który rusza już w krótce.
W związku z tą sprawą otrzymałem listy na które teraz odpowiem:
"Czym będzie się różnił ten blog od nowego? Może chujem?" - Jacek z Pojebowa

Drogi Jacku, różnica nie będzie polegała na chuju. Na http://wariat.mblog.pl/ zdecydowałem się uiszczać sytuacje zupełnie sprzeczne z zasadami Arystotelesa, a nowy blog będzie składał się z całkiem logicznych przygód.

 

"Czy prowadzenie dwóch blogów jest legalne, nie zamkną Cię"? - Ania z Wypizdowic
Szanowna Anno, okaże się.


"Gdzie kupię najlepszy armor w tibii?"
W biedronce



Dziękuję, za te wszystkie listy, jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzu.

Rzygu rzyg
2009-11-08 | 20:18:14
autor: wariat | skomentuj (2)

Nie bywałe? Nie prawdopodobne? A może nie bywałe i nieprawdopodobne zarazem? Nie wiem, w każdym bądź razie oddaję w Wasze ręcę ten oto wiersz. Mało mam ostatnio wolnego czasu, w wyniku czego na blogu wystąpi mały postuj.. więc mam nadzieję, że ten wiersz (może "osłodzi" to złe słowo, ale) trochę poprawi Wam humor.

 

Nie wiesz kurwa co jest grane?
Tu od rana jest rzygane
"O co chodzi?" - przestań pytać
Wkładaj palca zacznij rzygać

Z każdym rzygiem z nami dziel się
Narzygane w każdym wersie
Przestań w końcu wąchać klej
Zacznij rzygać będzie lżej

Rzygaj ostro na FULL KURWIE
Rzygaj zaraz coś się urwie
Rzygaj mocno, rzygaj śmiało
Rzygów ciągle jest za mało

Rzygniesz sobie w nowym mercu
I od razu lżej na sercu
Przestań kurwa dymać suki
Zacznij rzygać jak z bazooki

Gęsty rzygów deszczyk leje
Tylko zobacz co się dzieje
Rzyga tata, rzyga mama
Ujebana cała ściana
Rzyga szwagier, rzyga stryj
Dzisiaj rzyga każdy ryj

Nie ma mowy - żaden gnój
Tylko rzygów ma być w chój
Trzeba rzygać mówi moda:
"Tak jak z kranu leci woda"
Zaraz będziem bardziej modni
Narzygamy se do spodni

Tamten dzieciak jest za młody:
Żygnął słabiej - zciekło z brody
Skup się mocniej - pełna siła
Tona rzygów już przybyła

Wszędzie możesz to oglądać
Rzygi trzeba już posprzątać
Jak porządek będzie super
Jutro będziem robić kupę

Batonik na kuleczkach
2009-11-06 | 09:09:27
autor: wariat | skomentuj (5)
Poszedłem do kolegi obejrzeć najnowszy odcinek mody na sutce, bo tylko on we całej wsi ma dmuchaną pompkę do wiader. Niestety stara dała mu szlaban na komputer bo nie odrabiał prac pod mostowych z algebry, więc trochę nam się nudziło. Po sześciu godzinach gryzienia swoich zębów wypadły mi paznokcie z kieszeni - lipa. Kolega spytał, czy nie pomogę mu usunąć starego dziada z sufitu bo mu zalega. Zgodziłem się, wziąłem szpadel, posmarowałem budeprenem i przyłożyłem do niego siłę F = 20N i poczekałem, aż się sklei. Tak przygotowanym narzędziem wykopałem dół w ścianie, ale dziad zamiast wpaść do lawety na słonie utknął w słoiku. Wkurzyłem się rzuciłem w dziada podłogą, co spowodowało, że dostał embargo na siedzenie w słoika, ale zapomniałem przecież, że jesteśmy w strefie schengen, więc znowu nic nie pomogło. Ja się nie poddawałem, zainstalowałem dziadochron w postaci gramofonu odtwarzającego zmiksowane przemówienie naszego prezerwadytenta pt: "spjepszaj dzjadu" i zalepiłem dziurę gazetą wyborczą żaby dziad uciekł od nadmiaru żydowskiej agitacji, ale wciąż nic nie pomogło. Musieliśmy w ostateczności zadzwonić po hydraulika, który przywiózł na taczkach przestrzeń kosmiczną - to załatwiło sprawę. Za usługę hydraulik chciał 400 betonowych kaczuszek kąpielowych a ja miałem tylko opancerzone ziemniaki na ropę, więc kolega musiał udać się do kantoru. Koło północy na miasto spadła bomba wodorowa i musiałem wracać do chaty na piechotę, bo rozjebało wszystkie autobusy.
Sprzedam taczkę samoprzylepną!
2009-11-05 | 20:25:20
autor: wariat | skomentuj (2)
Pospawałem dzisiaj kilka słoni z plastikowych słoiko-jednorożców i wypuściłem je na wolność ale po godzinie zdechły gdyż były nieprzystosowane do środowiska i musiały wyginąć... a mogłem zamontować im turbosprężarki i odsysacze do węgla. niestety butapren się skończył i nie miałem czym popodłańcząć im ich do mózga. sprzedałem wczoraj około pięciu metrów krawężnika. krawężnik był zielono-soczysty ale leżał przy gównej drodze pod płotem na północne południe i jest zrobiona z mielonego akwarium i tępych butów bezzałogowych. (później próbowałem leczyć słonia ze skoliozy ale nie udało mi się mu zabrać koli więc zgoił się do reszty)
Jump Shoot
2009-11-05 | 16:38:07
autor: wariat | skomentuj (9)

Poczułem, że król Rosji potrafi zbudować rozpierdol z gumowych desek. Dziwna sprawa.. ojciec zakonny tłumaczył nam na religii, że ten rozpierdol jest tylko postacią serialową i nie istnieje, ale moje spodnie musiały to zobaczyć na własne zęby. Pojechałem do Kambodży, ale tam tylko suszyli serpentynę, pojechałem więc do Norwegii i dowiedziałem się, że Rosja to starożytna legenda żyjąca na Neptunie i nie będąc spokrewniony z gładzią szpachlową nie uda mi się tam dostać. Szkoda. W dodatku wracając do domu widziałem jak worki na śmieci się ze sobą biją, ale nie wiem o co. Chyba są pojebane. Zużyło mi się żelazko przez co nie mogę myć bambusów ani karmić doniczek.

Po powrocie na chacjętę, kupiłem dwa kilogramy prądu na czacie internetowym, wrzuciłem go do studni i zamieszałem kilofem. Nieświadomy wyprodukowałem chaos w sprayu, podobno król Rosji chce mnie teraz poznać - NIECH SPIERDALA.

Narodowy dzień bez słonia
2009-11-04 | 01:21:35
autor: wariat | skomentuj (2)

Z ostatnich doniesień medialnych syna mojego sąsiada wynika, że polski rząd ze wsparciem graniastosłupa różańcowego (jako, że istnieje możliwość, iż Polacy się jednak nie wyrobią) podjął odpowiednie działania mające na celu uratowania rozgrywek DOLAR 20012 rozgrywane w roku 20012 na terenie naszego grajdołka. Finał jak wiadomo odbędzie się na boisku szkolnym przy ul. Bekchama 4/3. Polski rząd w stosownym oświadczeniu informuje nas o uchwaleniu nowego dnia pod kryptonimem: "Narodowy dzień bez słonia" dodając jednocześnie, że podejrzane paczki z zupą zakupione przy Brodłeju podlegają karze pozbawienia niewoli do lat paru dziecięciu sześciu i trochę. Nowo powstała inicjatywa ma wskazać polakom sposoby na zwalczanie niedoboru wapnia w beczce z azbestu. Niestety akca propagandowa ma charakter publicznie ściśle tajny ze względu na dobro prowadzonego śledztwa skarpet u mnie na strychu.

W dzień pomiędzy niedzielą a czwartkiem odbyła się konferencyjna deska prasowa. Najczęstsze zadawane pytanie brzmiało: "Na chuj to komu, tępe chuje?" Odpowiedz na zadane pytanie brzmiała "Ajć kurwa". O więcej informacji w tej sprawie zwróciliśmy się do eksperta w tej dziedzinie, niestety na świecie nie ma takiego eksperta, więc dowiedzieliśmy się od niego niewiele, mianowicie "kocham stare baby".

Przyśnił mi się burak, ale nie o tym miałem pisać, więc jak już mówiłem ten burak rósł na polu i był cukrowy, ale na szczęście to był tylko sen.

Stromy klopsik
2009-11-03 | 22:04:04
autor: wariat | skomentuj (1)
Dzisiaj bawiłem się w chowanego z moimi rodzicami. Wygrała farba na drzwiach, ale najgorsze było jak szafa schowała się do samej siebie. Na szczęście taboret podpowiedział mi, że stoi na suficie. Nie no kurwa, tak to się nie będziemy bawić. Jeszcze raz spróbuje mnie oszukać to wyląduje w księgarni, albo dam jej zakaz na odkurzanie komputera, sam nie wiem.

Po poudniu umówiłem się na rozmowę kwalifikacyjną z konduktorem hydranta. Niestety przyszedł sam hydrant bez konduktora, możnabyło się tego spodziewać. Rozmawialiśmy o zawartości mięsa w lewym łokciu, było dosyć zabawnie, niestety nieoczekiwanie okazało się, że mój stolik jest tak naprawdę dinozaurem, więc zaczął udawać Zbigniewa Wodeckiego walczącego ze sfetrem. Wszystkie te wydarzenia tak bardzo nie spodobały się hydrantowi, że zaczął wypytywać mnie o stosunki renifera z kartą pamięci 128MB. Oczywiście zajebałem mu z pleców i doszedł do siebie, po czym po chwili dodał, że muszę wziąć długopis na klatę. Urodziłem syna, a syn urodziłmi dziadka. Hydrant był pod wrażeniem, więc obiecał mi, że piśnie o mnie słówko w swoim pamiętniku - możliwe, że dzięki temu dwa centymetry kilometra zatrudnią mnie jutro na stanowisku operatora światła z latarni. Moje spodnie są ze mnie dumne. Na koniec poszedłem do klubu disco, niestety okazało się, że nie mam telewizora, (zginął w operacji "tekturowy łom") więc poszedłem spać przy trzepaku.
Chodząca tratfa
2009-11-01 | 17:32:16
autor: wariat | skomentuj (4)
Wybrałem się do Carrefoura w zbroi mongolskiej pasty do kraba, zobaczyłem, że ludzie czekają w dziale z orzeszkami na windę do sierocińca, więc założyłem koszulę - łatwiej mi się wtedy oddychało, ale nie miałem już takiego samego koloru włosów. Trzeba było więc dokonać samozakupów. Przypomniałem sobie, że telefon mam już przestarzały, więc odświeżyłem go w opiekaczu i okazało się, że to gorący model, ale nie działa w nim satelitarne namierzanie kupy psa ogrodnika wujka twojego sąsiada co nie pozwala na coś co nie pamiętam bo ręcznik wyssał mi ołów ze środkowej nerki. Zamknąłem lewe oko dmuchanym boiskiem sanitarnym, aby lepiej można było dostrzec blaszaną atrapę konia przebranego za nietoperza. Przy próbie pogłaskania języka wypatroszył się bęben jednej z pralek i zaczął odtwarzać przemówienia Hitlera. Potem chciałem sobie usiąść na ścianie, ale zapomniałem założyć kolana i muszę latać na leżąco, stojąc na siedząco. Nasypałem za dużo asfaltu do taboreta przez to rozpękł mi się stół ale skleiłem go pancernikiem w czopkach. Niestety nie wiedziałem jak zamaskować szczeliny gdyż moja glebogryzarka jak wróci z pracy to zrobi znowu rozpierdol w beczce na hydranty. Ulepiłem sobie z piasku gume do życia i zabiłem nią bałwana za co byłem ścigany przez okropnego drewnianego strażaka z zimnym dotykiem w oku, zacząłem oczywiście uciekać, ale on niepostrzeżenie wskrzesił mnie poprzez ugryzienie mojej nerki swoim roztoczem, będę się domagał odszkodowania wwafelkowym mydełku. Pierdolę to. Jutro zamierzam zapolować na płonące drukarki w kuwecie mojej lewej skarpetki i mam nadzieję, że połów będzie udany.
Kapcie bez rąk
2009-11-01 | 11:50:04
autor: wariat | skomentuj (1)
Dzisiaj chciałem zapisać się do zawodówki na profil "polityk", ale pomyliłem kosze na śmieci i wsiadłem do szkolnego autobusu, który wozi ludzi na szkoły przetrwania. Okazało się, że trafiłem do Burkina Faso, gdzie, jak powszechnie wiadomo, dzieci odcinają sobie nawzajem ręce maczetami. Żeby uniknąć tej dżiarskiej zabawy, wskoczyłem w krzoki, ale okazało się, że to nie krzoki, a dziura czasoprzestrzenna którą afrykański niebieski diabeł wyjeżdża na zakupy do Kauflandu na Słowacji. Nikt nie zauważył, że pojawiłem się nagle na szczycie pomnika Krwawego Karła, ulubionego przez zamieszkujących Słowację konioidów bohatera III Rzeszy. Konioidy mają wzrok skierowany na boki i nie posiadają karków, więc nie mogą patrzeć w górę. Stwierdziłem, że jestem na tych wagarach trochę głodny, więc poszedłem do sklepu z zapałkami, ale na składzie zapałek, a tym bardziej paluszków z gumowym makiem nie było, więc kupiłem sobie lodówkę z glebogryzarką napędzaną siłą 60 słoni cyfrowych, z nadzieją, że w środku będzie coś do żarcia, ale sprawa nie była łatwa - musiałem podać ponad 30 haseł, żeby otworzyć lodówkę a na koniec i tak zapadka się zacięła, więc otworzyłem lodówkę tekturowym łomem i co znalazłem smacznego w środku? PYSZNY KAWAŁ PRÓŻNI!
Szaszłyki
2009-10-31 | 21:42:38
autor: wariat | skomentuj (5)
Dzień upłynął mi poszerzaniu kwalifikacji edukacyjnych, w żłobku nauczyliśmy się produkować tampony dla wielorybów z własnych odchodów. Euzebiusz oszukał panią i wykorzystał rzygi gołębia, dlatego dostał piątkę. Mi coś nie wychodziło, bo miałem sraczkę. Nasz pan konduktor pokazał nam też jak na zasadzie inflacji podrobić odcisk dupy na parapecie. Nudziło nam się z kolegami, więc postanowiliśmy pobawić się w Robin Hooda i zaczęliśmy szukać drzew, ale niestety żadnego nie upolowałem gdyż schowały się w lesie i nie mogłem ich znaleźć. Postanowiłem, że po lekcjach pójdę na wagary, więc wziąłem pralkę na spacer po basenie, niestety w połowie drogi okazało się że pralka nie ma rąk, co uniemożliwiło dalszą podróż, więc wróciłem do domu po taboret. Wszystkie te wydarzenia tak cholernie zjebały mi apetyt, że nie ruszyłem nawet moich ulubionych drzwiczek gotowanych w Calgonie przez moją starą przez co zaatakowała mnie zmrożoną podpaską i musiałem się poddać, chociaż mam wyższy level. W końcówce mojemu staremu odchujało i zaczął strzelać z łuku brwiowego w tył głowy niewidzialnego jeźdźca bez głowy. Wyłączyłem mu internet to od razu zluzował.
O mnie
  • Płeć: mężczyzna
    O sobie:
    Blogasek dla wszystkich lofffcianych ludzikófff :-*!!!
    Postrafffjam fffszystkje fffanki :***
    Koniecznie wpiszcie się do książeczki gościnnych gościczków :*****

    Tak poza tym to ja całkiem normalny jestem ;]
Jeśli umiesz pisać: